Szukaj na tym blogu

wtorek, 27 sierpnia 2013

Wesoły Szczeliniec

To dopiero była wyprawa.Najgorsza była podróż - pamiętam jakby trwała dwa dni. Nie będę jej opisywać. Opowiem tylko tyle, że nie warto jej organizować publicznymi środkami transportu, bo to niepotrzebny stres. Podróż rozpoczęła się od noclegu u Agaty we Wrocławiu i szwędaniu się po mieście.
Potem po długiej podróży dotarłyśmy do schroniska na Szczelińcu. Oprócz miliona schodów które trzeba pokonywać każdego dnia było bardzo urokliwe. Widoki wspaniałe. Turnieje kanasty nad przepaścią będę pamiętać do końca życia. Warunki w schronisku nawet ok. Cena za łóżko 30 zł za osobę. Jedzenie drogie. Ciągle brakowało ciastek. SCHRONISKO www.naszczelincu.pl

Kujawy - Jezioro Wiktoryjskie

W zasadzie niczym nie różni się od pozostałych jezior Kujaw, może poza popularnością. Masa ludzi i wiele publicznych plaż. Jedna strzeżona z wydzielonym kąpieliskiem umiejscowiona wśród sosen, ale dla uparciuchów znajdą się pełne uroku zakątki z dala od ludzi. Każdy znajdzie dla siebie coś fajnego.

Kujawy- Jezioro Czarne

Na tych Kujawach to mają bardzo dobrze oznaczone jeziora. Wszędzie jasne kierunkowskazy. Jedz tam ! Jezioro Czarne. Pozazdrościć! Strzeżona plaża. Kocyk,a nad głową korony 60-cio letnich sosen. Mało ludzi. Woda zimna jak piorun, ale czysta. Na uwagę zasługuje PRL-owski bar z widokiem na jezioro. Ochyda frytek nie ma sobie równych. A ten ketchup? Mrrrrrrrrr

Kujawy kraina jezior - Jezioro Białe I Lucieńskie

Pobudki wyjazdu takie jak zwykle. Taplanie się w jeziorze. Baza wypadowa Włocławek. 180 km na północ od Warszawy. Miasto zaskakująco przyjemne i spokojne. Trasa dojazdowa do samego miasta wiedzie drogą szybkiego ruchu wzdłuż Wisły. Pierwszy przystanek Jezioro Białe Nie mogłyśmy dostać się do plaży. Nad brzegiem wszędzie agroturystyka z prywatnymi plażami. Chęć kąpieli była jednak tak dojmująco silna, że zdecydowałyśmy się na wydatek 5 zł od łepka i zakosztowałyśmy zielonej toni jeziora. Trafiłyśmy za zachód słońca więc kąpiel się znacznie przedłużyła. Nie było chętnych by nam towarzyszyć więc w pojedynkę wypływałyśmy niebezpiecznie daleko od brzegu.

Ukta, a tak na prawdę Krutyń, rzeka Krutynia, jezioro Krutyńskie i Jezioro Mokre

To nietypowa mazurska wyprawa. Najlepsze miejsce na spływ kajakiem. Odległość dość nie przyjemna bo 180 km od Warszawy, ale da się wytrzymać. Za to krajobrazy cudne, a sama rzeka czysta i przejrzysta. Widoczność w głąb to około 2 m. Na dodatek nie ma prądu i łączy się z jeziorami więc można poszaleć wpław. Trzeba tylko uważać żeby nie stratowały Cię tłumy kajaków. Podczas tego wypadu nie miałam ochoty już na kajaki po ostatniej trefnej wyprawie nad Pilicę. Był za to nudny i festyniarski Piknik Country w Mrągowie i wyżerka w knajpkach oraz strzelanie do misia. Kłopot z noclegiem był dużym zaskoczeniem, ale to chyba wina Pikniku. Udało się załatwić nocowanie pod namiotem. Największa frajda to Jezioro Mokre znajdujące się w rezerwacie przyrody. Można tam dotrzeć jedynie od strony jeziora kajakiem. Wiem to dokładnie bo próbowałam przez parę godzin dojść tam pieszo. Fajne miejsce i bezpiecznie pod namiot.

Zalew Żyrardowski

Pewnego bardzo słonecznego dnia zapragnęłam skąpać się w bajorze. W tym celu użyłam google maps i mym oczom objawił się staw w Radziejowicach. Gdy jednak dotarliśmy na miejsce okazał się zarośniętym stawem obsadzonym do okoła wędkarzami. Choć bardzo mi się spieszyło by wskoczyć do wody, mój przyjaciel przeprowadził wywiad środowiskowy z okoliczną ludnością. Okazało się, że owszem było w Radziejowicach niegdyś kąpielisko, ale to było dawno i nie prawda. Chłopcy polecili nam kąpielisko nieopodal w Żyrardowie. Trochę błądziliśmy, ale udało się je odnaleźć. Trochę było drechowato, ale plaża i parking jak się należy. Za wejście, wąsata Pani w budce od hod-dogów pobrała od mojego towarzysza 10 zł. Bez namysłu wpakowałam się do orzeźwiającej wody. Sama. Zrobiłam tak jeszcze pary razy a potem przemieściliśmy się na drugi brzeg i kontynuowaliśmy pobyt przy grillu. Sielanka trwała do czasu aż nie zbudziły się chmary komarów i nie zaczęły nasz konsumować żywcem.